DANIEL'S POV
Kużwa! Słońce mi w oczy napieprza! Jest rano, niech ktoś pstryknie palcami i zgasi to oślepiające kółko! Coś mi się poruszyło na torsie. Och! To Lena! Lena? Lena?! LENA?! Uwaga: analiza poprzedniego wieczoru: impreza, różowe włosy, taniec, drink, taniec, przed klubem, spacer, awantura, Lena u mnie w ramionach, klucze, brak noclegu, propozycja Beaua, zgoda, powrót do domu, dziewczyny, spanie. Ooooo...O! Jak dobrze, że tak mało wypiłem, bo jeszcze bym Lenkę zgwałcił! A ciekawe czy Beau zgwałcił Darię czy dał jej jeszcze nacieszyć się życiem? Awww! Lena jest taka słoooodka! Ups! Nie pozwoliła mi, żebym ją dotykał...ale ona śpi. Z powrotem położyłem ręce.
-Sahyounie! Chcesz, żebym ci obiła tą śliczną mordę?!-warknęła Lena. Mam śliczną mordę!
-Nie?-bardziej zapytałem niż stwierdziłem.
-To zabieraj łapy!-warknęła jeszcze raz. Wykonałem rozkaz, ale ona nadal leżała na mnie.
-A dlaczego ty nadal na mnie leżysz?-zapytałem oburzony.
-Bo nic nie mówiłeś, że mi nie wolno, a poza tym wygodny jesteś.-stwierdziła różowa.
-No ma się ten wrodzony talent.-powiedziałem z wyszczerzę, a Lena prychnęła.
-Chcesz mi powiedzieć, że masz talent do bycia ludzką poduszką?!-zaśmiała się. Nie tak to miało zabrzmieć.
-Nie...emm...ładnie ci w mojej koszulce.-poruszyłem zabawnie brwiami. Spojrzała najpierw na mnie, a potem na swoją koszulkę i rozszerzyła oczy ze zdziwienia.
-Na serio chcesz, żeby Beau mnie zgwałcił.-stwierdziła.
-Niekoniecznie Beau. jest jeszcze Jai, Luke, James i ja!-Lena jest seksowna, co ja na to poradzę.-Albo możemy to zrobić grupowo!
-Chcesz mieć jaja?-zapytała nagle. Zaraz...
-No chcę, bo muszę płodzić dzieci. A z tego co mnie uczyli w szkole to w jądrach są plemniki które razem ze spermą trafiają do...
-CICHO!-nawet nie doszedłem do najciekawszego. IF YOU KNOW WHAT I MEAN.-Czy chcesz mieć jaja?
-Tak.
-To dobrze ci radzę, nie dopuść do tego, żeby te małpy mnie zgwałciły, bo stracisz te magiczne kuleczki.-zagroziła.
-A ja mogę?-zapytałem poruszając brwiami.
-A spróbuj to jeszcze pozbędziesz się fujarki.-warknęła, uderzyła mnie ręką w krocze i zniknęła za drzwiami łazienki. Fuck.
BEAU'S POV
-Dzień dobry.-usłyszałem gdzieś koło ucha.
-Jakie, kurwa, dzień dobry?!-warknąłem.-Jest jeszcze noc!
-Jaka noc?! Jest prawie południe!-ten ktoś najwyraźniej nie da mi spokoju.
-Nie obchodzi mnie to! Porządni ludzie jeszcze śpią!-warknąłem.
-Ale ty przecież nie jesteś porządnym człowiekiem! Rusz tą swoją wielką dupę i chodź!-krzyknęła mi owa niedobra osoba do ucha. Grrr....ale dlaczego to głos dziewczyny? Otworzyłem oczy. O! To Daria. Daria. Daria. Daria. Daria?! Ahh, no tak! Impreza. Pamiętam wszystko. Serio. Czyli Dan śpi z Lenką, a Luke z Nicolą? Czy na odwrót?
-Beau? Wstawaj.-jęknęła Daria.
-Ugh! Dobra!-warknąłem i poszedłem wkurzony do łazienki.
LUKE'S POV
-Lukey.-mruczało coś koło mojego ucha.
-Jeżeli cie w nocy zgwałciłem, to przepraszam.-mruknąłem.
-Nie wygłupiaj sie!-zaśmiała sie owa osoba, co mruczała mi do ucha.
-Nicole?-zapytałem głupio.
-No a kogo sie spodziewałeś?-otworzyłem oczy i ujrzałem cudownie słodką i zaspaną mordke Nicki.
-Nie wiem. Dobra wstaje.-powiedziałem i próbowałem wstać.
-To nie jest tak, że ja jestem przywiązany do łóżka.-mruknąłem i spadłem. Nicole mnie kopnęła!
-Za co?!-krzyknąłem. Ona uśmiechnęła sie złośliwie.
-Bo cie lubie.-usatysfakcjonowany odpowiedzią powlokłem sie do łazienki. Ona mnie lubi. Nie wiem dlaczego, ale mi wesoło. Nicole mnie lubi.
LENA'S POV
Wyszłam z łazienki. Daniel sobie śpi. Wskoczyłam na niego.
-Danielku, wstajemy!-wydarłam sie wprost do jego ucha.
-Lenka!-warknął.
-Taak, skarbie?-zapytałam słodko.
-Zejdziesz ze mnie, czy ma cie zaboleć?
-Ale ja chciałam cie tylko przytulić, a ty na mnie z pyskiem!-westchnęłam i zeszłam z niego.
-Lenuś? Słońce...
-Spierdalaj!-warknęłam i wyszłam z pokoju. Uwieelbiam udawać fochy. Zeszłam na dół, do kuchni.
-Dzień dobry.-przywitałam sie z mamą Brooksów.
-Dzień dobry, słoneczko.-uśmiechnęła się do mnie ciepło. Chyba nie zdziwiło ją to, że obca kobieta chodzi po jej domu tylko w męskiej koszulce i majtkach.-Jak sie spało?
-A bardzo dobrze.-i w tym momencie zszedł Luke.
-MAMA?!-zawołał z miną "DAFUQ?!".
-No mama, a kogo sie spodziewałeś?-zapytała kobieta patrzą na Luka.
-O, cześć Lena.-powiedział do mnie Brooks.
-Cześć Luke.-uśmiechnęłam sie do niego.
-No to: co ty tu robisz?-zapytał zdziwiony Luke.
-No siedze.-uwielbiam ich mame.
-To akurat widze, ale dlaczego?
-Bo mnie nogi bolą.-kocham ich mame. Luke spojrzał na nią w stylu "Are you fucking kidding me?!"
-Po co przyjechałaś?-zapytał prosto z mostu Luke.
-A stęskniłam sie.-uśmiechnęła sie mama Brooksów. I teraz zszedł Beau.
-Cześć Luke, cześć Lena, cześć mamo.... JA PIERDOLE! MAMA?!-zawołał zdzwiony.
-Nie, kurwa, ksiądz.-uwielbiam ich mame. I wtedy jeszcze zszedł Jai.
-Fuck! Mama?!-i ta jego mina w stylu O.o
-Ja pierdole! Kolejny!-załamała sie.-Nie chcecie mnie tu?
-Nie no chcemy, ale są tu nasze 3 koleżanki, Lene już poznałaś, które były z nami na imprezie i zgubiły klucze i zaprosiliśmy je do siebie.-wytłumaczył Luke.
-No i? Lena jest fajna, a te dwie pozostałe?-zapytała ich mama.
-To moje przyjaciółki: Nicola i Daria.-wytłumaczyłam.
-Aha. A kiedy zejdą?-zapytała pani Brooks.
-Za...o Nicki!-zawołał Luke.
-Dzień dobry.-przywitała się z mamą Brooks.
-Ty pewnie jesteś Nicole.-uśmiechnęła się do niej ciepło.
-Tak. To ja. Ale ja nic nie zrobiłam!-uniosła ręce w geście obrony. Strzeliłam facepalma.
-Jestem Gina, mama Brooksów.-zaśmiała sie.
-Aaaaaa.-olśnienie. Zszedł Daniel i James.
-Dzień dobry.-powiedzieli równo.
-Cześć, chłopcy.-i zeszła Daria.
-Sunąć tyłki!-warknęła stojąc za Danielem i Jamesem.
-Daria!-mruknęła Nicole.
-Co? A...oj...dzień dobry.-spaliła raka.
-Dobry, dobry.-uśmiechnęła sie także do niej.
-To, mamo, my zrobimy śniadanie, a ty pójdziesz sobie usiąść.-powiedział Jai.
-Tak, ale dziewczynki pójdą ze mną.-uśmiechnęła się do mnie pani Gina. Coś za często się uśmiecha. Chłopcy mieli coś niewyraźne miny, kiedy szłyśmy za panią Giną do salonu.
-Nie jesteście stąd, prawda?-zapytała gdy usiadłyśmy.
-To prawda, jesteśmy z Polski.-odpowiedziała Daria.
-Zauważyłam, że macie taki dziwny akcent. Długo jesteście w Melbourne?-zapytała pani Gina.
-A z dwa tygodnie.-odpowiedziałam.
-I jak wam sie tu podoba?-zapytała.
-Jest bosko.-wymruczałyśmy równo. Pani Gina sie uśmiechnęła.
-To który sie wam podoba?-zapytała przysuwając się bliżej. Wszystkie spaliłyśmy raka. -No nie wstydźcie sie.
-Mi sie...-zaczęłam.
-Śniadanie!-zawołał James wchodząc do salonu. Rzuciłam mamie Brooks przepraszające spojrzenie i poszłam za Jamesem do kuchni. Mmmm...naleśniki.
JAI'S POV
-Bardzo was męczyła nasza mama?-zapytałam gdy tylko mama wyszła. Bałem sie, że spłoszy chłopakom dziewczyny. Widać było, że Daniel, Luke i Beau zauroczyły. Lenka jest słoooodka, Nicole jest...dziwna, a Daria...wybuchowa. Ale wszystkie są fajne.
-Nie, wasza mama jest w porządku.-odpowiedziała Nicki.
-A ja nigdy nie miałam mamy.-"zapłakała" Lena. AWWWW *__*. Ona we wszystkim co zrobi jest słodka. Słodsza od Ariany.
-Ojeejku.-Daniel w 5 sekund znalazł się obok niej i ją zgarnął do siebie. Oni będą razem. Na bank.
-Cooo robimy?-zapytał Luke.
-Nieeee wieeeem.-przeciągnęła Nicki.
-Dzwoń po Roni i Ari i robimy maraton horrorów!-wpadł na pomysł Beau. Idealny pomysł, będzie bezkarnie przytulał Darie
Wyszedłem z pokoju w celu zadzwonienia do mojej dziewczyny.
NICOLE'S POV
Nie wchodź tam, pizdo! No nie! Aaaaa! I po co, kurwa?! Twoja matka nie ma co robić tylko straszy po nocach!
-Boisz sie?-zapytał się mnie Luke.
-Nie.-odpowiedziałam nie zgodnie z prawdą. Lukey objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie. Patrze co robią dziewczyny: Lenka śpi wtulona w Daniela (AWWWW *.*), Daria tuli sie do Beaua, Roni pisze z kimś esemesy, a Ariana ogląda-ta to ma mocne nerwy.
-Chodźcie domalujemy jej wąsy.-na dźwięk głosu Beaua, aż podskoczyłam. Jai poszedł po mazak. Ale Lena tam słodko śpi. Jye przyszedł z mazakiem i podał go najstarszemu Brooksowi.
-Tylko mi namaluj kropke, Brooks, a z twojej twarzy zrobie siatke na motyle.-warknęła Lena. Beau od niej odskoczył.
-Okey.-wymamrotał.
-No to...
